Jak uczyć dzieci?
Tato dostałam piątkę. - Gratuluję! - Ale Ala dostała szóstkę.
Co byś odpowiedział swojemu dziecku w takiej sytuacji?
Muszę przyznać, że moja relacja z nauką była burzliwa.
W dzieciństwie rodzice oczekiwali ode mnie samych piątek i szóstek. Myślę, że to zrozumiałe z co najmniej dwóch powodów:
- sami wyrastali w przekonaniu, że dobre stopnie i studia to gwarancja sukcesu
- nauka przychodziła mi łatwo, więc w sumie nie miałem wymówki
W początkowych klasach byłem najlepszy w klasie, gdy poszedłem do gimnazjum byłem w czołówce. Najlepszy był Maciek, gość skończył gimnazjum ze średnią 5.9 😮
W liceum nie było już tak kolorowo, ale wynikało to w znacznym stopniu, że było to szóste liceum w Polsce. Ostatnią klasę skończyłem z tróją z matmy, ale na maturze rozszerzonej miałem prawie 90%.
Na studiach bardziej studiowałem niż się uczyłem, niemniej szczerze wierzyłem, że zakuwanie tych wszystkich formułek na pamięć naprawdę ma sens.
Nie, nie życiowy, pragmatyczny czy biznesowy. Ale przecież musiał być jakiś powód, dla którego ktoś to właśnie tak, zaprojektował, co nie? Jakiś sensowny argument, którego być może nie rozumiem, ale na pewno dobrze wpłynie na mój rozwój.
Chociaż nie mogłem znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla takiego stanu rzeczy, to wmawiałem sobie, że to wkuwanie na pamięć na bank rozwija mój mózg. Że niczym kolejne serie powtórzeń na siłowni pobudzają mój mózg do rozwoju.
Dziś po latach wiem, że nie miało to sensu. A powody dla którego nasza edukacja wygląda tak jak wygląda są przerażające bo czerpią z modelu sprzed ponad 200 lat!
Model pruski powstał na początku XIX wieku w Prusach Fryderyka Wilhelma III na fali industrializacji. Celem edukacji było wówczas wykształcenie obywateli na potrzeby państwa pruskiego o ustroju absolutnym. W szkołach obowiązywała ścisła dyscyplina i hierarchia. Nie było tam miejsca na indywidualizm, rozwijania poczucia autonomii czy kreatywność u ucznia. Nadrzędnym celem tego systemu na owe czasy było wykształcenie obywatela na potrzeby administracji i posłusznego pracownika fabryki pracującego taśmowo, którego rytm pracy regulował dźwięk dzwonka, który do dziś obowiązuje w polskich szkołach. (źródło)
Dlatego, gdy Zuzia powiedziała, że Ala dostała szóstkę zupełnie zgłupiałem. Nie wiedziałem, czy powinienem zachęcać ją do tego, aby następnym razem zdobyła szóstkę sugerując, że oceny są ważne, czy raczej, biorąc pod uwagę doniesienia naukowe o tym, że oceny zabijają kreatywność oraz innowacyjność nie zwracać na nieg uwagi?
Rozwój do potęgi
Gdy żyjemy z dnia na dzień, czasami umyka nam to, jak szybko świat wokół nas się zmienia.
W informatyce istnieje pojęcie jak prawo Moore'a. Oryginalnie mówi o tym, że średnio co 18 miesięcy podwaja się liczba tranzystorów w układzie scalonym, czyli procesorze. Upraszczając, możemy przyjąć że co 1,5 roku moc obliczeniowa procesorów się podwaja. Jest to tak zwana funkcja wykładnicza (2 do potęgi X).
Od kilku lat to tempo spadło (nie możemy wiecznie zmniejszać procesorów ze względu na fizyczne ograniczenia) jednak jego odpowiedniki stosuje się m. innymi do pojemności dysków twardych. Gdy rozejrzymy się do okoła nas zobaczymy, że podobny postęp występuje w wielu innych aspektach naszego życia.
Odmieniany przez wszystkie przypadki ChatGPT potrzebował 5 dni, aby uzyskać milion użytkowników.
Dla porównania, Instagramowi zajęło to 2 miesiące, Spotify - 5 miesięcy, Facebookowi - 10 miesięcy a Netflixowi 3.5 roku.
Jeśli przyjmiemy, że coś - np. przestrzeń dyskowa czy całkowita długość filmów na YT podwaja się każdego dnia to patrząc na to z krótkiej perspektywy tj. 2-3 lat wygląda to mniej więcej tak.
Założmy, że w tak jak YT w 2005 roku stworzyliśmy technologię, która co roku podwaja swoją szybkość albo ilość danych zdolną przetworzyć. Przyjmijmy, że w pierwszym roku (2005) zaczynaliśmy od 1 Gigabajta (GB) , w kolejnym roku (2006) było to dwa razy więcej czyli 2GB itd. Wyglądałoby to mniej więcej tak:
Rok
Liczba GB
2005
1
2006
2
2007
4
2008
8
2009
16
2010
32
2011
64
...
...
Gdy spojrzymy sobie na wzrost w latach 2022-2025 będzie on wyglądać tak:

Ale gdy oddalimy nieco naszą perspektywę, zobaczymy, że wygląda on tak:

Ja nie mam już wątpliwości, że technologia pędzi dziś tak, że nie będziemy w stanie za nią nadążyć. Już dziś istnieje więcej treści niż jesteśmy w stanie skonsumować. Prasa trąbi co chwilę o kolejnych zawodach, którym AI zabierze pracę.
Jaki płynie z tego wniosek? Nie jestem pewien.
Wiem natomiast jakie są fakty. Uczymy dziś nasze dzieci systemem sprzed 200 lat do życia, w które wejdą za kolejne 10-20 lat. Według danych Uniwersytetu w Oxfordzie ponad 60% dzieci będzie w przyszłości pracować w zawodach, które jeszcze nie powstały, a 47% obecnych profesji zniknie z rynku pracy w ciągu następnych 20 lat.
Dlatego wydaje mi się, że najważniejsze rzeczy, które możemy robić dla naszych dzieci to:
- Uczyć ich radzenia sobie
- Uczyć ich szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków
- Budować poczucie własnej wartości i pewności siebie
W świetnej książce "Szkoły, do których chce się chodzić (są bliżej, niż myślisz)" Marii Hawranek, autorka przedstawia różne modele szkół. Jedna z nich przyciągnęła moją szczególną uwagę - pedagogika waldforska. W szkołach prowadzonych w tym nurcie przez całe osiem lat nauki szkoły podstawowej, dzieci uczęszczają na zajęcia szeroko rozumianych "robótek ręcznych". Od szydełkowania, poprzez tkanie czy robienie na drutach,
Badania pokazują, że tak z pozoru błacha umiejętność sprawia, że w odróżnieniu od dzieci ze zwykłych szkół, młodzież kształcona w ten sposób ma zdecydowanie większe poczucie własnej wartości i pewności siebie. Myślę, że to szalenie istotne, zwłaszcza gdy przypominam sobie jak niewiele osób w czasach liceum miało pomysł na siebie i było pewne, że sobie "poradzi".
Technologia w edukacji
Wciąż mam w głowie więcej pytań niż odpowiedzi jeśli chodzi o edukacje mojej córki. Trochę po omacku próbuję różnych rozwiązań. Ze względu na moje zainteresowania często dotykam nowych technologii.
- podróżujemy po świecie zwiedzając rózne miejsca, nawet gdy nie możemy wyjechać z Warszawy z wykorzystaniem technologii VR
- zamiast wciągać się w gry na tablecie, dajemy się "złapać" w sidła gamyfikacji Duolingo ucząc się angielskiego
- i moje największe odkrycie ostatnich dni, słuchamy podcastów dla dzieci
Z tego miejsca mogę polecić odkrycie stycznia 2023, podcast "Historia Polski dla dzieci". Choć pierwsze dwa odcinki były, jak to stwierdziła Zuzia, troche nudne. To teraz wciągnęła się tak, że nie może się doczekać kolejnego odcinka, gdy tylko wsiadamy do auta i gdzieś jedziemy.
Jestem bardzo ciekaw Waszych przemyśleń i patentów na edukacje Waszych dzieci. Koniecznie dajcie znać jak do tego podchodzicie!
